Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lipca 2017

Drogi wielu kolorów




Błękit pogodnego, spokojnego i czułego nieba.
Różnorodne odcienie zieleni, miękkich, troskliwych, błyszczących w słońcu liści i traw.
Intensywny, niczym słońce pustyni, pełen radości, żółty wrotycz.
Głęboko orzeźwiający, biały krwawnik.
Czerwone wręcz od intensywnych dotyków słońca, drobne, słodko radosne mirabelki, przywołujące echo śmiechów dzieciństwa.
Małe, wiotkie gałązki, wesoło napstroszone średnie drzewka i silne, dumne, opiekuńcze, stare i mądre drzewa.
Powoli rozpoczynające swoje dojrzewanie, owoce czeremchy …
Do tego niesamowite, słodko natarczywe cykady świerszczy, brzdęki much, pszczół i bąków, świergoczące opowieści ptaków i mnóstwo czarujących przestrzeń wokół motyli.
A wśród tego wszystkiego, On.
SZCZĘŚCIARZ! – pomyślałam.
Szczęśliwy, że może tego wszystkiego doświadczać. Nasycić swe oczy, nos, uszy, skórę.
Zatrzymać się i BYĆ. Tu i Teraz.
Widok jest tak cudny!



…Ale przecież już widział podobne, zachwycające miejsca…
Przyszło do Niego jedno pytanie: „ Czy naprawdę musiał przenieść się tyle kilometrów od swojego poprzedniego domu, by się tak zachwycić?!”
Tam też było pięknie. Tam też rozpływał się w naturze …
….Promienie słońca intensywnie rozgrzewają Jego ciało, przyjemnie owiewa Jego skórę wiatr i szumi delikatnie do ucha…
Tak, potrzebował.
….
Będąc od bardzo dawna, czasem od zawsze, w jednym miejscu. Tkwiąc w tych samych relacjach, kontaktach, czynnościach, obowiązkach. Tworzymy wzorce, schematy, które wciąż powielamy. Zmienia się ich forma zewnętrzna, kolor, opakowanie, ale nie zmienia się środek. Powielamy sami siebie i swoje doświadczenia. Niczym kot goniący swój ogon. Trzymamy się tego, co znamy, co przyjęliśmy za bezpieczne. Co z lęku, uznaliśmy za jedyną, prawidłową i słuszną drogę naszego życia.
Najczęściej nie jesteśmy szczęśliwi. Czujemy Brak.
Głodzimy tak swoją Duszę.
Na chwilę będąc w naturze nasycamy się tym, co Żywe, Piękne i Prawdziwe.         
…Na chwilę.
….
Więc, TAK. Potrzebował zmiany. Nowych ludzi, miejsc, sytuacji. By zobaczyć inne, dotąd nieznane strony samego siebie. By dać sobie szansę ujrzenia swoich własnych reakcji, w nowych dla Niego sytuacjach. By poznać siebie bardziej. By zbliżyć się do Siebie. By poczuć swą i kruchość i wielką siłę. Doświadczyć NOWEGO na wielu płaszczyznach siebie samego i Jego życia. Była to dla Niego wręcz kosmiczna podróż. Odważył się. Dał sobie szansę. Dostał od Życia dużo więcej, niż sobie wymarzył….. a wierzcie mi, Jego wyobraźnia potrafi bujnie marzyć!
….
Pozwalając sobie na Zmiany, na Nowe, słuchając głosu Serca, Idąc i Działając w zgodzie ze Sobą, z Zaufaniem do Siebie i do Świata,
pozwalamy sobie,
tak naprawdę
ŻYĆ,
BYĆ,
DOŚWIADCZAĆ
nie iluzji,
a PRAWDY O SOBIE I O ŚWIECIE.


źródła zdjęć:
http://www.josephinewall.co.uk/limited_page2.html
  https://narrativeinart.wordpress.com/wall/


środa, 26 lipca 2017

Kobieta Las



Śpiew ptaków głaszczący zakamarki Jej uszu,
refleksy słońca nieśmiało zerkające przez szczeliny w koronach drzew pieszczące Jej policzek,
delikatny wiaterek muskający Jej lewe ramię,
przyjemny zapach powietrza odżywiający Ją od środka
i dotyk wilgotnej, delikatnej w swej sile Ziemi pod Jej bosymi stopami.

Świat kobiety. Wielobarwny, różnokształtny, nasycony, bogaty w smaki, zapachy, kolory. Wyrazisty i pieszczotliwy. Ciepły i niesamowicie Żywy!
Może tak siedzieć pod drzewem godzinami.
Jest zmęczona? Nie.
Znudzona? Też nie.

Jest całkowicie połączona. Zsynchronizowana z Symfonią Życia.
Jeden Puls. Jeden Świat.

Wiele razy słyszałam, że trudno jest zrozumieć Kobietę…

Tak jak i trudno jest okiełznać siły natury.
Ani rozum, ani siła nie dadzą, ni jednemu, ni drugiemu rady.



Chcesz poznać świat Kobiety?

Idź do Lasu. Idź tam za dnia w świetle słońca. Idź i w strugach deszczu.
Idź wiosną, latem, jesienią i zimą.
Idź o świcie i o zmierzchu.
Spędź w lesie noc ciepłym latem i noc głęboką zimą.
 Odczujesz może wtedy choć kawałek Jej świata.






źródła zdjęć:

1. https://www.pinterest.co.uk/explore/josephine-wall/

2. http://www.josephinewall.co.uk/spirit_of_the_forest.html

wtorek, 25 lipca 2017

Kroki Kobiecości


Grzmi.
Ona idzie. Krok za krokiem.



Ciężkie, zastałe, duszne powietrze powoli rozpuszcza delikatna woń rześkiej bryzy.

Grzmi.

Przyjemny, wilgotny deszczyk subtelnie dotyka Jej odsłoniętej skóry. Jak tyci paluszki stadka malutkich, ciekawskich i dowcipnych istotek.

Grzmi. Grzmi coraz bardziej. Niebo przecinają świetliste pręgi dumnie ukazując swą szybkość i siłę.

Każdy kolejny błysk zaciekawia.

Wiatr się wzmaga, niosąc powiew świeżości i orzeźwienia.

Krople deszczu już zdecydowanie, absolutnie bez pytania o zgodę, zajmują cały obszar Jej skóry.

Grzmi.

Każdy kolejny grzmot przynosi ulgę i ukojenie. Ten magiczny, czarujący dźwięk. Ta siła, która dotyka każdej komórki Jej ciała.

Nie ma rzeczy niemożliwych! Nie ma wyzwań zbyt dużych! Zawsze jest w nas Siła! Jest, bo jesteśmy nierozerwalną częścią tego świata. Po prostu, tylko nie zawsze ją czujemy, nie zawsze ją dostrzegamy.

Zmoczyło Ją. Całą.

Powiał wiatr. Jeszcze godzinę temu byłby ukojeniem. Teraz, gdy jest cała przemoczona, przyprawił Ją o dreszcze. Ale idzie spokojnie dalej. Nie ucieka. Nie chowa się. Przecież się nie rozpuści. Idzie przemoczona od stóp po głowę.  Ma mokre włosy, rzęsy, twarz, mokrą sukienkę. Cała ocieka deszczem.   Cieszy się …

…coś Jej się przypomniało…

Pamięta jak kiedyś, miała wtedy naście lat, wracała z przyjaciółmi ze spaceru nad Wisłą, gdzie chodzili każdego niemal dnia. Było już późniejsze popołudnie. Rozpoczęło się tak jak teraz, ciężkie powietrze przeszył chłodny wiatr, niebo zaczęło grzmieć i po chwili rozpętała się porządna ulewa. Dużo bardziej obfita i gwałtowna niż ta dzisiejsza. Pierwszą ich reakcją było zaskoczenie i bieg w stronę jakiegoś schronienia. Jednak, kiedy zdali sobie sprawę z tego, że i tak nie uchronią się przed deszczem, że już są zmoczeni do cna, a do schronienia jest jeszcze daleko, odpuścili ucieczkę, spowolnili kroku. Rozglądając się po sobie zaczęli się śmiać, po kilku minutach deszczu wszyscy wyglądali jak zmokłe kury, deszcz dosłownie lał się im po twarzach. Śmiali się głośno. Stali w strugach deszczu i śmiali się, śmieli się śmiechem płynącym z głębi ich wnętrza. Wokół nich momentalnie pojawiło się mnóstwo kałuż. Nie myśląc długo, tzn. w ogóle nie myśląc! Zaczęli po nich skakać, chlapiąc radośnie samych siebie i siebie nawzajem. Podskakiwali, tańczyli, rozbiegali się, by z impetem wskoczyć do kałuży dla lepszego efektu i większej frajdy. Na chodniku, ulicy, wśród patrzących na nich ludzi uciekających przed deszczem lub chroniących się przed nim w samochodach. Cieszyli się, bawili jak małe dzieci, zapomnieli się, całkowicie oddali się magii chwili. Czerpali radość ze spontaniczności, z niecodziennej sytuacji, z poczucia wolności, doświadczenia przemoczenia do suchej nitki, całkowitego zanurzenia butów w wodzie…  jak często sobie na to pozwalamy? Nawet jako nastolatki?!      
Byli, czuli, doświadczali, radowali się życiem…

Idzie dalej. Mokra, owiana chłodnym wiatrem, cały czas kąpana w soczystych kroplach deszczu, uśmiecha się radośnie.



Nie wie, czy to magia chwili, Jej ciało w tysiącu kroplach żywej wody, czy Jej zwiewna, soczyście czerwona sukienka, a może to wszystko razem sprawiło, że poczuła się tak Kobieco? Lekko, czarująco, apetycznie Kobieco.

Wraca do domu, powolnym radosnym krokiem, z uśmiechem na twarzy i blaskiem w oczach … już nie nastolatka, a coraz bardziej świadoma siebie Kobieta.

Wraca szczęśliwa, bogata, lekka i wypełniona Kobiecym Czarem …

…a przecież to był tylko spacer po deszczu…


źródło zdjęć: http://www.tapeciarnia.pl